Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima 2013. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima 2013. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 grudnia 2013

Winter casual day - Stylizacje na zimowy dzień...

Proponuję Wam dziś dwie stylizacje na zimowy zabiegany dzień. Są one oparte na tych samych elementach z różnych sklepów w dwóch zestawieniach kolorystycznych. To dwie możliwe interpretacje bardzo klasycznych zestawień: spodnie rurki, koszula, sweterek, puchowa kurtka, wygodne buty, czapka, szalik, rękawiczki.

kurtka - MOHITO
sweterek - Dorothy Perkins
koszula - MOHITO
spodnie - H&M
czapka, rękawiczki - H&M
komin - Sinsay
botki z ukrytą koturną - but4u.pl




kurtka - zalando collection
sweterek - deezee.pl
spodnie - Sinsay
czapka, komin - Sinsay


niedziela, 8 grudnia 2013

Winter Wonderland - Barwy zimy w naszych szafach

W ciągu ostatniego tygodnia aura za oknem zmieniła się diametralnie. Z szaro-burej jesieni za sprawą pewnego orkanu wpadliśmy w sam środek zimy. Zrobiło się biało. Jakie odcienie są charakterystyczne dla zimy? (Oczywiście proponuję wizję optymistyczną, w której nie ma błota pośniegowego!) 
Zimą królują biel, srebro oraz połyskujące i tajemnicze barwy niebieskości! Pozostańmy w tej palecie i stwórzmy dwie zimowe stylizacje, których podstawą będzie znana już Wam klasyczna rozkloszowana spódnica z Taranko.

spódnica - Taranko
koszula granatowa w gwiazdki - Zara
żakiet kobaltowy - Mohito
Płaszcz w kratę kobaltowo-czarną - Mohito
Rękawiczki - Zara
Szal, czapka, kopertówka - Mohito
Botki - Ryłko


Spódnica - Taranko
Bluzka z baskinką - Reserved
Kardigan - H&M
Płaszcz - Mohito
Szal, czapka, bransoletka, naszyjnik - Mohito
Botki - Ryłko

sobota, 7 grudnia 2013

Red dres for Christmas - Czerwona sukienka na Święta

Czerwony kubraczek, skórzane dodatki i białe futrzane wykończenia... czyżby strój Mikołaja? Takie zestawienie to kwintesencja Świąt Bożego Narodzenia. Możemy je wykorzystać i stworzyć stylizację wyjątkowo świąteczną - co powiecie na kreację a'la elegancka Pani Mikołajowa? :) 

Zimowe spotkania rodzinne to wyjątkowe chwile dla każdego z nas. Podstawą będzie więc pasująca do okazji elegancka czerwona sukienka. W tym poście pokażę Wam wybrane fasony czerwonych sukienek z dwóch zagranicznych sklepów internetowych oraz dwóch polskich sieciówek. Wystarczy założyć do nich czarne rajstopy i kozaki/oficerki, dowolną marynarkę lub otulić się ciepłym swetrem by stworzyć bardzo świąteczną i zimową stylizację - idealną na rodzinne spotkania.

asos.com



sheinside.com



TARANKO


MOHITO
1. Dekolt w łódkę, bez rękawków, rozkloszowana z paskiem (Index:Y0782-33X Cena: 119,99 PLN)
2. Ołówkowa bez rękawów zdobiona pod szyją (Index:X4505-33X Cena: 189,99 PLN)
3. Tunika z szerokim dekoltem, rękaw 3/4, zdobiona na ramionach (Index:Y0432-33X Cena: 179,99 PLN)


niedziela, 1 grudnia 2013

Moje kosmetyczne hity roku 2013 - część druga MAKIJAŻ

Jeśli chodzi o tzw. "kolorówkę", czyli kosmetyki do makijażu, to niewiele kosmetyków zawróciło mi w głowie w tym roku. Do niedawna preferowałam prosty ale wyrazisty makijaż pasujący do eleganckiego i vintage'owego stylu: usta muśnięte ciemną szminką, jasny cień na powiekach i kreska eye-linerem. Jednak taki makijaż nie pasuje do wszystkich sytuacji życiowych, w których możemy się znaleźć -  dlatego też postanowiłam poszukiwać, dobierać i testować również kolorówkę.

MODELOWANIE TWARZY
Dzięki licznym polskim vlogerkom prowadzącym kanały na youtube poświęcone kwestiom urodowym (mój ukochany kanał to RedLipstickMonster) doedukowałam się w tym roku w kwestii modelowania kształtu twarzy przy pomocy bronzera, różu i pudru. Te trzy grupy kosmetyków naprawdę mogą zdziałać cuda! Nauczyłam się dopierać odcień różu czy też decydować tylko na bronzer w zależności od tego, jakiej kolorystyki używam do pomalowania powiek czy ust. Obecnie używam złocistego bronzera, matującego pudru prasowanego oraz w zależności od tonacji makijażu różu w odcieniu brzoskwini, ciepłego lub zimnego wyrazistego różu. Dzięki tym zabiegom można ocieplić koloryt cery, wyszczuplić policzki czy podbródek - sztuczki idealne!

IDEALNA CZERWONA SZMINKA
Poszukiwania idealnej czerwieni na usta potrafią sprawiać wrażenie, że nigdy nie osiągnie się sukcesu. Do tej pory używałam farbki do ust od Maybelline Super Stay 10h Tint Gloss w odcieniu 180 lasting pink, która daje bardzo wyrazisty kolor i dosłownie wtapia się w usta przez co długo się utrzymuje. Minusem tego kosmetyku jest jednak to, że wysusza usta, przez co musiałam szukać dalej! 

Po wielu miesiącach znalazłam idealnie czerwoną szminkę, która nie wysusza moich ust lecz je nawilża. Niestety jest to produkt z troche wyższej półki cenowej: Szminka od Estee Lauder Pure Color Crystal Lipstick w odcieniu 38 Twinkling Ruby. Oczywiście tak ostry kolor nie wybacza pomyłek - musiałam więc dokupić konturówkę. Zdecydowałam się na stworzenie kompletu i w mojej kosmetyczne zagościł Double Wear Stay-in-place Lip Pencil od Estee Lauder w odcieniiu 07 red. Okazało się, że konturówka sprawdza się o wiele lepiej niż szminka. Crystal Lipstick nie wtapia się w usta jak Tint z Maybelline i nie utrzymuje się na nich zbyt długo, za to Lip Pencil jak najbardziej! Mimo wątpliwej trwałości szminki od Estee Lauder zaliczam ją do moich hitów tego roku przez to, że nie niszczy moich ust a je odżywia i ma przepiękny czerwony kolor!



NAWILŻAJĄCA SZMINKA NA CO DZIEŃ
Przez już wspomniany problem wysychających i pękających ust potrzebuję szminki, której kolor będzie delikatny a konsystencja lekka i nawilżająca. W minione wakacje znalazłam taki ideał od Maybelline. Pomadki Color Whisper to chyba tak naprawdę błyszczyki w formie pomadki. Mają przepiękną, ciągle poszerzaną gamę kolorystyczną, przystępna cenę i rzeczywiście dają efekt "szeptu koloru" - świeżości i dziewczęcej lekkości. Ja używam dwóch zupełnie różnych odcieni: numeru 130 pink possibilities oraz 620 bare to be bold. Polecam te błyszczyko-pomadki za ich przyjemną konsystencję i delikatne wykończenie.

BAZA POD CIENIE
To absolutna rewolucja w makijażu! Dzięki stosowaniu bazy pod cienie na powiekę tuż przed ich nałożeniem uzyskuję niezwykle głęboki i wyrazisty odcień. Mogę śmiało stwierdzić, że dzięki bazie odkryłam moje cienie na nowo! Nie mam dużego doświadczenia w tej kwestii, używam jednej bazy od ArtDeco, która jest bardzo wydajna, ma lekką konsystencję i piękny naturalny odcień z delikatnymi drobinkami. Najważniejszą jej zaleta jest to, że utrzymuje cienie na ich miejscu do kilkunastu godzin! Cienie się nie rolują, nie ścierają
ani nie osypują podczas aplikacji - dla mnie to absolutny zwycięzca kosmetyczny tego roku!






sobota, 30 listopada 2013

Bardzo subiektywne wrażenia z imprezy WELOVESTREETWEAR

Dziś w Poznaniu w Centrum Kultury Zamek odbyły się całodzienne targi młodych projektantów o wiele mówiącej nazwie "WELOVESTREETWEAR" czyli "kochamy modę uliczną". Odwiedziłam CK Zamek po godzinie 16. Pierwsze moje wrażenie dotyczyło organizacji. Stoiska a raczej stojaki projektantów i butików były upchane w wąskich korytarzach poznańskiego zamku, było duszno, gorąco i ciemno (co oczywiście dla kogoś na pewno mogłoby być bardzo klimatyczne, mistyczne i atrakcyjne). 


Goście...
Szczerze muszę przyznać, że przechadzając się między stoiskami czułam się przede wszystkim staro. Średnia wieku gości wydarzenia to według mojego odczucia 14-19 lat. Tak naprawdę nie dziwi mnie to, gdyż wystawiane tego dnia w zamku ubrania i akcesoria wydawały się być kierowane właśnie do tej grupy wiekowej.

Towary...
Ponad 70 wystawców nowej młodej polskiej mody ulicznej - pomyślałam, że może być to ciekawe. Liczyłam na wyjątkowe, niepowtarzalne produkty. Pytanie, które musimy postawić w tym momencie brzmi: "Czy jeden wyjątkowy i alternatywny projektant wrzucony w masę innych tak samo wyjątkowych i alternatywnych projektantów nadal taki pozostaje...?" Według mnie odpowiedź brzmi: nie! Na każdym stoisku ubraniowym można było kupić bluzy dresowe z nadrukami (nadruki były owszem wyjątkowe, oryginalne, psychodeliczne i zaskakujące), spódnice maxi, spódnice tiulowe i skórzane. Dominującym materiałem była absolutnie bawełna - większość projektantów stawia widocznie na naturalność. Jeśli chodzi o akcesoria, na targach były dostępne czapki (wszystkie takie same, z dzianiny z wulgarnymi napisami lub robione na drutach w jaskrawych kolorach), torby (skórzane shopery lub bawełniane proste torby z autorskimi nadrukami) oraz biżuteria (większość stoisk z biżuterią oferowała bransoletki rzemykowe, skórzane, sznurkowe, z zawieszkami, lecz były też stoiska z muchami oraz vintage'owymi broszkami - coś wyróżniającego się z tłumu...).

Streetwear...
...czym zatem jest? Tłumacząc dosłownie, powinna to być moda z ulicy, trendy inspirowane tym, co noszą Polacy na co dzień. Jeśli jednak chcielibyśmy odwrócić nasze wnioskowanie, musielibyśmy stwierdzić, że wszystkie kobiety na polskiej ulicy chodzą w czapkach z napisami "fuck me i'm famous", bardzo kolorowych i wyrazistych bluzach i oversize'owych dresach, które jak wiemy absolutnie deformują sylwetkę. Oczywiście to nie jest prawda. Bezpieczniej zatem będzie przyznać, że polski młody streetwear to styl ludzi młodych, odważnych, chcących się wyróżnić z szarego i klasycznego tłumu. 

Odwiedziłam targi WELOVESTREETWEAR z nadzieją, że może chociaż jeden projektant zaprezentuje tam projekty eleganckie, na nowo odkryje klasykę i że znajdę tam coś dla siebie i moich rówieśniczek - młodych i świadomych siebie kobiet. Zawiodłam się. 

poniedziałek, 25 listopada 2013

Moje kosmetyczne hity roku 2013 - część pierwsza PIELĘGNACJA

Rok 2013 powoli dobiega końca. Postanowiłam więc przedstawić Wam kilka kosmetyków do pielęgnacji oraz makijażu, które odkryłam w tym roku i które w ciągu tych kilku miesięcy "skradły moje serce". 

CZĘŚĆ PIERWSZA - PIELĘGNACJA
Mam bardzo problematyczną, typowo mieszaną cerę - strefa T raczej przetłuszczająca się z niedoskonałościami, policzki suche i bardzo wrażliwe. Wiatr, zimno, ostre słońce to czynniki, które bardzo podrażniają mi skórę, powodują zaczerwienienia i łuszczenie przesuszonego naskórka. Rozpaczliwie poszukiwałam więc kosmetyków, które byłyby w stanie odżywić moją cerę jednocześnie spełniając swoją (oczyszczającą, tonizującą, nawilżającą) funkcję. Po wielu latach testowania przeróżnych kosmetyków z każdej możliwej półki cenowej trafiłam w tym roku na moją drużynę idealną:

KREM - VICHY IDEALIA
Postawiłam na dopieszczenie suchych partii mojej skóry. Szukałam takiego odżywczego kremu, który nie obciążyłby strefy T. IDEALIA jest dla mnie naprawdę... idealna. Ma lekką konsystencję, bardzo przyjemny zapach i jest naprawdę wydajna. Nie zwracam uwagi na działanie przeciwzmarszczkowe czy też przeciwko pierwszym oznakom starzenia, jednak efekty, które dostrzegłam po kilku tygodniach stosowania to ujednolicenie kolorytu (miałam małe blizny potrądzikowe i zaczerwienienia) oraz struktury skóry. Używam tego kremu już 7 miesięcy i wciąż jestem zadowolona. Naprawdę polecam!

DEMAKIJAŻ TWARZY - MIXA mleczko do demakijażu Optymalna Tolerancja
Tego mleczka używam do demakijażu twarzy, bo jest naprawdę delikatne i skutecznie nawilża, ale nie obciąża. Nie podrażnia nawet delikatnych partii mojej cery. Najważniejszym dla mnie pozytywnym efektem stosowania tej Mixy jest to, że naprawdę skutecznie oczyszcza cerę lecz nie pozostawia uczucia ściągnięcia ani napięcia (co niestety często zdarzało mi się po standardowych płynach i żelach oczyszczających). Jest wyjątkowo wydajne i w bardzo korzystnej cenie!

DEMAKIJAŻ OCZU I WYKOŃCZENIE - Bioderma Sensibio H2O Płyn micelarny do oczyszczania twarzy
O tym płynie micelarnym mówi i pisze się w Internecie, że jest już absolutnie kultowy. Ja poznałam go dopiero niedawno dzięki Glossybox i dołączyłam do masy fanek tego kosmetyku. Służy mi do demakijażu oczu bo rzeczywiście jest bardzo delikatny. Nie potrzebne jest pocieranie ani przyciskanie wacika, tylko przyłożenie go do powieki - makijaż dosłownie sam odchodzi od skóry pod wpływem tego płynu. Dla mnie jest to kosmetyk idealny do tego zadania! Jedynymi minusami tej Biodermy są oczywiście cena (lecz według mnie biorąc pod uwagę jej działanie - jest warta swojej ceny) oraz metaliczny zapach (przez to nie lubię używać jej do demakijażu całej twarzy).

PIELĘGNACJA CIAŁA - ORGANIQUE Bath Therapy: Creamy Whip ORANGE
Pomarańczowa pianka do mycia ciała jest kolejnym wyjątkowym kosmetykiem, który poznałam dzięki Glossybox. Po tym, jak wykończyłam miniaturę z "Glossy" byłam dosłownie zrozpaczona i następnego dnia pojechałam do sklepu Organique by kupić duże opakowanie. Co w tej piance jest aż tak uzależniającego? Na mnie tak podziałał przede wszystkim zapach - wyrazisty, prawdziwy, świeży i bardzo przyjemny aromat pomarańczy - oraz przemiłe działanie odżywiające. Pianka jest delikatna, cudownie się pieni (dzięki czemu jest bardzo wydajna) i naprawdę nawilża skórę! 

W kolejnym poście o moich kosmetycznych hitach tego roku przedstawię Wam kilka kosmetyków do makijażu. Na koniec tej części jednak chcę Wam przybliżyć jeszcze akcję Glossybox, bo trochę już wspomniałam...
Najprościej sprawę ujmując: dzięki zapisaniu się do programu Glossybox możesz co miesiąc otrzymywać śliczne pudełko, w którym znajdziesz 5 kosmetyków. Zawsze jeden bądź dwa są w pełnowymiarowych opakowaniach a reszta to miniatury (nie próbki!). Glossybox co miesiąc dorzuca ulotkę opisującą te kosmetyki oraz kupony rabatowe do różnych sklepów internetowych. Po założeniu konta, wybraniu opcji subskrypcji (możesz płacić co miesiąc za każde pudełko osobno albo korzystając z promocji kupić od razu 3, 6 lub 13 pudełek) wypełniasz Profil Piękności - to gwarancja, że zawartość Glossyboxa będzie pasować do Twoich włosów, cery, wieku a nawet stylu ubierania. Ideą jest testowanie, więc po otrzymaniu pudełka możesz wyrazić swoją opinię na temat kosmetyków, które właśnie otrzymałaś i zebrać punkty, które będziesz mogła zamienić na darmowe pudełko. Fajna zabawa! Ważna informacja - jest też Glossybox Man ;)!

piątek, 22 listopada 2013

Stylizacje na rodzinne spotkania

Temat stylizacji odpowiednich na Wigilię czy dni świąteczne jest bardzo obszerny. To, jak powinnyśmy się ubrać na świąteczną ucztę zależy bowiem przede wszystkim od relacji i nastroju jakie panują w naszych rodzinach. Są jednak spotkania rodzinne typu chrzciny czy imieniny, które również odbywają się jesienią i zimą, na których wypada wyglądać bardziej elegancko niż codziennie ;).
Niskie temperatury czy śnieg na chodnikach nie sprzyjają delikatnym szpilkom czy cienkim rajstopom. Musimy więc pamiętać o kilku zasadach, by ciągle wyglądać jak najlepiej i nie zamarznąć na śmierć:
1. Do cięższych butów, kozaków, oficerek czy botków ubierajmy całkowicie kryjące rajstopy w tym samym kolorze - rzecz jasna ideałem jest, jeśli nasze botki są czarne ;),
2. Jeśli przyjęcie odbywa się w domu naszych najbliższych, możemy wziąć ze sobą szpilki czy ulubione baleriny ze sobą i po przyjściu z zimowej zawieruchy swobodnie je zmienić - będziemy tym samym czuły się komfortowo w lżejszym obuwiu i ciągle wyglądały idealnie!
3. Stara zasada powtarzana wielokrotnie: dopierajmy fasony do naszej figury, by było nam jak najwygodniej!

Poniżej prezentuję Wam kilka bluzek oraz spódnic idealnych na rodzinne spotkania wybrane z myślą o osobie drobnej i bardzo zgrabnej. Jeśli jesteś chuda w ramionach i nie chcesz eksponować dekoltu wybieraj fasony zabudowane,  które jednak mają elementy ozdobne na górze: mogą to być zdobione kołnierzyki, błyszczące aplikacje, zawiązywane kokardy. Zimą preferujemy odcienie ciepłe, głębokie szmaragdy, bordo i grafity - idealne dla brunetek o ciepłej karnacji! Kobiety o szczupłych biodrach i nogach zimą są prawdziwymi szczęściarami! Mogą przebierać w fasonach, bo każdy jest dla nich dobry - zarówno spódnice ołówkowe jak i rozkloszowane będą podkreślać (czy też tworzyć) talię i pięknie podkreślać zgrabne biodra. Natomiast jeśli uważasz, że masz za chude, "patykowate" nogi, możesz odetchnąć z ulgą, bo zakładasz przecież grube kryjące rajstopy, które nadadzą Twoim nogom smukłości :) - śmiało sięgaj więc po spódnice zimą!.





środa, 20 listopada 2013

Świąteczne Swetry - Christmas Jumpers

Ciepłe, grube, kolorowe i koniecznie z bałwanem, Świętym  Mikołajem albo reniferem! Takie właśnie są świąteczne swetry, które co roku pojawiają się w wielu sklepach w okolicach grudnia i potęgują magiczny, świąteczny nastrój! 

Historia tego elementu garderoby sięga lat osiemdziesiątych minionego wieku, kiedy to wielu prezenterów Brytyjskich stacji  telewizyjnych nosiło w okresie przedświątecznym Christmas Jumpers na antenie. Przez wiele lat, jako niechciane prezenty od członków rodziny, były uważane po prostu za obciachowe, co idealnie zostało przedstawione w powieści i filmie Dziennik Bridget Jone's - pamiętacie bohatera granego przez Colina Firtha?

:)

Na szczęście blogerzy i projektanci XXI wieku na całym świecie "odczarowali" tego typu swetry! Każdy może znaleźć idealny ukochany sweter świąteczny w wielu sieciówkach. Warto zainwestować i wybrać swetry o dobrym składzie: szukajmy wełny angory i  kaszmiru bez obawy o "wyrzucenie pieniędzy", przecież taki sweter nosi się tylko zimą ;) (Oczywiście osoby szaleńczo kochające Święta Bożonarodzeniowe będą zapewne je nosiły już w październiku odliczając niecierpliwie dni do Wigilii ;) ). 

Christmas Jumpers występują w dwóch odsłonach: w klasyczne tzw. norweskie wzory w świątecznych barwach soczystej czerwieni, zieleni i bieli, oraz z "rysunkowymi" haftami reniferów, Świętych Mikołajów czy bałwanków. Niestety na Polskim  rynku możemy znaleźć niewiele typowych świątecznych swetrów - może jest jeszcze za wcześnie...? Jednak na pewno warto się rozglądać i poszukiwać idealnego Christmas Jumper, który wprowadzi nas w magiczny świąteczny nastrój :) Poniżej kilka przykładów, które udało mi się już znaleźć:

amazon.com


asos.com


River Island


H&M